Czym jesteśmy dla świata... żywi... a zarazem martwi jak kot Schrödingera.
Wkładasz kota do metalowej skrzyni wraz z fiolką trującego kwasu i małą dawką radioaktywnej substancji. Jeśli choć jeden radioaktywny atom się rozpadnie, gdy kot będzie w środku, wówczas zwolni się mechanizm młotka, który rozbije fiolkę... i to koniec dla kotka. Kot jest martwy.
My tego nie wiemy, bo skrzynia jest zamknięta. Tylko, gdy otworzymy skrzynię i ocenimy stan kota, możemy stwierdzić, czy kot jest martwy, czy żywy.
Powiesz zapewne, że My żyjemy. Ale świat tego nie wie, bo wysiadła komunikacja, więc dla świata jesteśmy kotem Schrödingera. Żywi i martwi w tym samym czasie.
To runda druga.Świat sprawdza waszą zdolność do wykonania rozkazu, który powoduje cierpienie u drugiej osoby. To jak eksperyment Milgrama. XX wieczne badanie na temat posłuszeństwa władzom. Zainspirowane przez Nazistów w II wojnie światowej.
Zapewne powiesz "Ja tylko wykonywałem rozkazy".
Tak u ciebie wygląda rozwiązywanie tajemnic wszechświata?
Einstein grał na skrzypcach, gdy utknął.
Wiesz co? Ten statek już odpłynął.
Mówi się, że ślepe podążanie za rozkazami, zmienia zwykłych ludzi w potwory...
...albo zwykłych ludzi w bohaterów.
Wszystko zależy od tego,jak brzmi rozkaz.
I tu jest haczyk, bo wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, kogo zdecydujemy słuchać i za kim będziemy podążać. Nieważne, czy wydajemy rozkazy, czy też je przyjmujemy...
Niestety. ...jesteśmy odpowiedzialni za nasze czyny.
Odpowiedzialność spoczywa na ramionach wszystkich.
I nieważne kto wydaje rozkazy, a kto je przyjmuje.
Prędzej czy później wszyscy odpowiemy przed siłą wyższą.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz