Where The Truth Lies?

sobota, 20 marca 2010

s0e2 - Czy prawda zawsze leży pośrodku?



"jeżeli wy, towarzyszu ministrze, zdradzacie żonę cztery razy w tygodniu, a ja nigdy, to znaczy, że średnio cudzołożymy dwa razy na tydzień, ale co ja mam z tego za przyjemność, doprawdy nie wiem"

Po latach, kiedy socjalizm został ogłoszony w całości jako "miniony okres", przysłowiowa "prawda leżąca pośrodku" ukazała się w postaci lansowania mody na mówienie, że "wszyscy byliśmy umoczeni".

Pogląd o prawdzie leżącej "pośrodku" jest tak naprawdę wymówką, ucieczką od zajęcia zdecydowanego stanowiska. Stosowany jest wtedy, kiedy rozmowa zmierza - mówiąc krótko - ku wartościom spornym. Kiedy trzeba opowiedzieć się po stronie jakiegoś niezbyt łatwego wymagania moralnego, albo po stronie przeciwnej, albo "neutralnej" ale w każdym razie nie po stronie tego wymagania ani po stronie czegoś, z czego ono mogłoby wynikać. Czasem takie wymaganie dotyczy właśnie bezpośrednio stosunku do prawdy: czy mamy jej bronić nawet za cenę jakiegoś osobistego ryzyka?

Prawda jest tam, gdzie jest. I nic nie ma tu do rzeczy, czy znamy ją, czy jesteśmy w stanie ją poznać, ani - czy ona komukolwiek się podoba.

s0e1 - Kim lub czym jesteśmy?


Określają nas nasze czyny.
Dają wyraz temu, gdzie dążymy.
A nie można dojść gdziekolwiek...
Bez otwierania drzwi.




Ponieważ określa nas nasza przeszłość.
Możemy zastanawiać się nad swoimi wyborami
nawet milion razy...
Ale to, na co się zdecydujemy, to dostajemy.
Staje się to częścią tego, kim jesteśmy.
A kiedy mijamy rzekę...
Nasze ślady zawsze pozostaną po drugiej stronie.

Chodzi o wzięcie odpowiedzialności za nasze wybory,
o nauce płynącej z poświęcenia.
To te ciężkie lekcje kształtują nas
i to jak reagujemy, gdzie zmierzamy z naszym życiem.
Nie sądzę, że żył kiedyś człowiek,
który by niczego nie żałował.
To pewnie dobra rzecz...
Bo nasze porażki, bardziej niż nasze sukcesy
kształtują to, kim jesteśmy.

Jest powód, dla którego ludzie nie lubią okazywać strachu.
Brany jest on za oznakę słabości.
Za wstydliwą ranę.
W Darwinowskim świecie bycie słabym, oznacza bycie obiadem.
Ale istnieje także pycha, przez którą zapominamy o swoich granicach.
I to ona może być najbardziej niebezpieczna.

Opieramy się na sobie.
Szukamy pocieszenia tam, gdzie myślimy, że je znajdziemy.
Czasami to jest po prostu nieuniknione.
Nie ma nic do roboty, tylko poddać się izolacji.
I odejść w otchłań, samotnie.